czwartek, 17 października 2019

"Cichoborek"



Z czym kojarzy Wam się życie na wsi? Jak dla mnie pierwszym skojarzeniem są piękne krajobrazy. Złociste łany zboża, zielone lasy, owocowe sady, bociany w gniazdach, żaby rechoczące w stawach, śpiew ptaków, cisza, spokój, czyste powietrze, zdrowe jedzenie. Gdybym tylko mogła to sama chętnie przeniosłabym się na wieś. Wieś jest piękna o każdej porze roku - zarówno w pełni dojrzałego lata i posypanymi śniegiem polami mroźną zimą. Wydawać by się mogło, że życie na wsi toczy się swoim spokojnym torem. Wszyscy się znają, każdy wie, co „w trawie piszczy” i nic się nie ukryje przed miejscową sprzedawczynią ze sklepu. Skoro wszyscy wszystko o sobie wiedzą i nic się nie ukryje to, czy życie na wsi rzeczywiście jest takie sielskie i anielskie? Zapraszam na moje wrażenia po lekturze książki Urszuli Stokłosy „Cichoborek”.

Akcja książki jak sam tytuł wskazuje toczy się w niewielkiej wsi o nazwie Cichoborek. Na pierwszy rzut oka to zwyczajna wieś, jakich wiele. Każdy zajęty jest swoimi codziennymi zajęciami, niezmiennym od wielu lat rytmem dnia i dyskretnymi spojrzeniami w okna sąsiadów. Na co dzień nic się nie dzieje, a jedyną atrakcją są miejscowy sklep Pani Jadzi, bar „Zośka”, fabryka cukierni, Koło Gospodyń i Gospodarzy Wiejskich i kościół. Każdy każdego zna, a plotki rozchodzą się z prędkością światła. Mentalność mieszkańców wsi jest tutaj dosyć zróżnicowana, a bohaterowie, którzy przewijają się na kartach książki są niezwykle barwnymi osobowościami. Każdy mieszkaniec ma swoją ciekawą historię, zaczynając od dziewczynki, której zachowanie uznawane jest za bardzo odbiegające od norm, rozwiązłość jednej z kobiet, sprzedawczyni, której niewyparzony język roznosi po wsi mniej lub bardziej prawdziwe wieści, oraz czujne spojrzenia księży na poczynania swych parafian. Wszystko toczy się swoim niezmiennym od kilkunastu lat torem, dopóki do Cichoborka nie przyjeżdża nowa osoba. Ten dzień staje się początkiem czegoś nowego dla każdego z mieszkańców.

„Cichoborek” to książka, która z lekkim przymrużeniem oka ukazuje mentalność ludzi mieszkających na wsi. Można się śmiać albo oburzać, ale myślę, że w wielu wioskach po dziś dzień panuje taka rzeczywistość, jaką autorka zawarła w swojej książce. Bardzo trafnie oddany obraz tej „ciemniejszej” strony wiejskiego życia, w której plotka rządzi się swoimi prawami, a głównym tematem rozmów kobiet jest komentowanie wszystkiego, co według nich odbiega od normy. Lektura książki pochłonęła mnie całkowicie. „Cichoborek” to książka prosta, a jednocześnie zawierająca w sobie pewną głębię i refleksję na temat życia, śmierci, relacji międzyludzkich, czy postępowania zgodnie z normami społecznymi. Zabawne teksty, dialogi,  charakterystyczna „gwara” i słownictwo bohaterów sprawia, że odnosi się wrażenie, jakby człowiek naprawdę tam był i na własne oczy i uszy obserwował i przysłuchiwał się wszystkim wydarzeniom. Mimo zabawnego charakteru książki absolutnie nie ma tutaj mowy o wyśmiewaniu się, czy obrażaniu mieszkańców wsi. Po prostu książka ta jest subiektywnym opisem życia, jakie prowadzi się na wsi. Plus za ciekawy pomysł na fabułę i osadzenie miejsca akcji właśnie na wsi. Mimo moich sielskich skojarzeń, jakie mam ze wsią, „Cichoborek” wcale nie jest przesłodzoną opowieścią o życiu, w którym nieustannie klekoczą bociany, dziewczyny zbierają kwiatki na łąkach, a zapracowani mężczyźni wracają po całym dniu do ciepłych pieleszy. W książce nie znajdziecie opisów przyrody, a raczej opisy historii różnych postaci, które mają swoje przeżycia i niewyjawione tajemnice. To coś więcej - opowieść o relacjach międzyludzkich, podejściu do życia i drugiego człowieka, trudnych wyborach, które bohaterowie podejmują w swoim życiu, aż do momentu, który okazuje się być przełomem i jest być może początkiem pewnych zmian. Przed rozpoczęciem lektury miałam obawy, co do jej treści, ale na szczęście nie zawiodłam się. Książka jest lekka w czytaniu, ciekawa i wciągająca. Zdecydowanie zapada w pamięć.

„Cichoborek” to opis wiejskiego świata, który nie zawsze wygląda tak pięknie, jak krajobrazy wokół. To historie ludzi, którzy mają w zanadrzu ciekawe przeżycia.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu JanKa.

4 komentarze:

  1. Chętnie przeczytam. Ciekawe jak ja odbiorę tę książkę, bo mnie życie na wsi kojarzy się zupełnie inaczej niż tobie - jako codzienne pokonywanie trudności i wyzwań, o których w mieście się nie myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia :) Oczywiście mam świadomość, że praca na wsi to bardzo ciężka praca, ale właśnie moje pierwsze skojarzenie to ten sielski krajobraz z dziecinnych lat, kiedy jeździłam na wieś dawno temu.

      Usuń
  2. Nie znam tej książki i nie powiem, żeby okładka była zachęcająca. Ale treść wydaje się naprawdę warta przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - okładka w ogóle do mnie nie przemawia. Ale myślę, że zawartość książki warta jest przeczytania. :)

      Usuń

„Kot na szczęście. Czyli dlaczego kociarze to najwięksi szczęściarze”, Kot Nieteraz

, Tytuł książki: „Kot na szczęście. Czyli dlaczego kociarze to najwięksi szczęściarze” Autor: Kot Nieteraz Kategoria: Poradnik, satyra Data ...